Studencki szał na kwatery

Studencki szał na kwatery

Nadchodzący miesiąc październik, nieodłącznie kojarzy się z rozpoczęciem roku akademickiego. Według obliczeń, okres ten stanowi dla ponad dwóch milionów żaków w naszym kraju początek żmudnego procesu nabywania wykształcenia. Rodzime uniwersytety mogą pomieścić w swoich akademikach niewiele więcej niż pięćdziesiąt tysięcy osób, co stanowi zaledwie jedną dziesiątą z ogólnej liczby żaków, którzy uczą się poza miejscem swojego zamieszkania. Nie należy się więc dziwić, że od września zaczyna się prawdziwe polowanie na studencką kwaterę. Ilu ludzi, tyle upodobań, ale najchętniej aby była położona jak najbliżej uniwersytetu i była jak najtańsza. Coraz popularniejsze jest wynajmowanie całego mieszkania, na spółkę z kolegami lub koleżankami z wydziału. Dzięki temu koszty utrzymania są o wiele niższe a komfort wysoki. Dla mniej zamożnych osób pozostaje wynajęcie pokoju w domku lub mieszkaniu. Oprócz niewątpliwej zalety, jaką jest niska cena takiego rozwiązania, uciążliwe jest dzielenie z domownikami kuchni i łazienki. Poza tym jakiekolwiek życie towarzyskie sublokatora może być poważnie ograniczone. W miarę nowym zjawiskiem jest kupowanie domków na obrzeżach miast. Zakupu takiego dokonują studenci, z pomocą finansową rodziny i państwa, które może udzielić żakowi kredytu studenckiego. Taka osoba zazwyczaj wie, że po ukończeniu studiów pozostanie w tym samym mieście, wobec czego taka inwestycja jest pomyślana na przyszłość.

[Głosów:1    Średnia:5/5]